and The Winners are - Vogue competition..

Posted on November 21, 2011

Spośród nadesłanych odpowiedzi miałam bardzo duży dylemat by wybrać tylko dwie osoby. Opinie na temat mody oraz fashion bloggerów są bardzo różnorodne. Wszystko zależy często od naszych doświadczeń, od tego jak dużo mamy do czynienia z modą i jaką rolę ona spełnia (lub też nie) w naszym życiu. Wybrałam dwie skrajne  opinie. Cała reszta komentarzy jest równie trafna. W każdej z nich jest ziarenko prawdy. Z żadną nie utożsamiam się w 100%. Zwycięzców poinformuję emailowo lub na FB. Pierwsza wygrana odpowiedź z punktu widzenia projektanta. Mój wybór uzasadniam tym, że moda moim zdaniem to czysty konsumpcjonizm, a wiele z nas wierzy w te piękne historie, które pokazuję/opisują w Vogue. Michał neguje modową utopię:

"No właśnie- moda. Jako projektant teoretycznie ją tworzę, więc najlepiej powinienem wiedzieć czym jest, jak o niej mówić i Co o niej powiedzieć. A im dalej w las- tym więcej drzew. Na początku poznaje się ciekawych ludzi, często bardzo „barwnych”. Wszyscy kochają modę, mówią o modzie, zarażają Ciebie modą, żyją modą i nią oddychają. Vogue – bo z jego powodu właśnie cały ten wpis i konkurs- to comiesięczny rozdział Neverendingstory, niekończąca się biblia w wersji soap-opera i świętość niepodlegająca dyskusji i krytyce ( a przynajmniej nie poddająca się i nie wchodząca w żadną polemikę z odbiorcą-masz przełknąć co ci tu dają i nawet jak niedobre powiedzieć że to orgazm na podniebieniu…). Wraz z upływem czasu, nabierając doświadczenia podczas sesji zdjęciowych, spotkań z kupcami- zacząłem rozumieć, że kolorowy i magiczny świat mody wcale takim nie jest. Opiera się na bardzo praktycznych i prostych zasadach zysków i strat. Liczą się układy, „pod stołem” podarowane sukienki … Moda to ciężki biznes z fasadą dobrych dekoracji. Nie liczy się warsztat, serce które wkładasz w to rzemiosło- ważne jest, która z aktorek ze znanej telenoweli to założy i jak szybko dorobisz otoczkę by nazwać to „sztuką”. Nie rozumiem więc pojmowania „mody” jako „sztuki”- bo SZTUKA to bezkompromisowość, to pełne wyzwolenie i rzeczywisty dialog z odbiorcą, często ostry dialog. W modzie najpierw są kompromisy pomiędzy użytkowością a nadchodzącym trendem, zamówieniem ze strony stylistki a świadomością, że rzecz musi się sprzedać, a potem nie ma dialogu- jest tylko kampania i zderzenie z rynkiem. Mówi się, że Vogue promuje artystów, ale za tym wszystkim stoi zwyczajny biznes- ty kupujesz u nas reklamy, dajesz tony ubrań i dodatków do sesji i „archiwum” firmy- my piszemy o twoich eventach, dajemy te rzeczy do sesji… Nie mówię że to złe- po prostu nie ma w tym magii. To wszystko jest rzemiosłem i finalnie reklamą. Czasem ociera się o sztukę. Ale tylko ociera i może sobie na to pozwolić garstka najlepszych fotografów i garstka najlepszych ekip. Oczywiście, że Vogue się zmienia- pojawiają się rubryki „upcomming talents”, „blog”, etc… Ale pojawiają się „dla porządku”. Bo nadal najbardziej liczy się to czy Muccia Prada zgodzi się, by jej rękawiczki były zestawione z butami Kleina czy też jej kontrakt reklamowy powie stanowcze NIE. Blogi i blogerki to moim zdaniem pierwsza reakcja pokolenia internetu. Tysiące młodych ludzi mają w ręku narzędzie zastępujące redakcję w Nowym Jorku i wielki plan zdjęciowy za tysiące dolarów za godzinę. Nawet z pomocą maleńkiego palmtopa i telefonu z aparatem mogą redagować swój mały „Vogue”. Być poniekąd częścią środowiska związanego z modą- często nawet nie opuszczając swojego pokoju. Nie neguję tego, ale neguję niepotrzebne zachłystywanie się tematem. Mimo, iż blogerzy często nie znają procesu tworzenia kolekcji, historię firmy znają z internetowego wpisu na wikipedii, a Vogue przeglądają w salonie prasowym lub skany wybrane w Internecie- zaczynają pisać bez opamiętania o „sztuce, twórcach, artystach”… Powiem Wam jak to jest. Projektant „artysta” wstaje o 6-7 rano, jedzie do pracy, gdzie od 5-6 rano krawcowe już upinają odwrotnie jak na szkicu zakładki. Po poprawkach, przymiarkach, kilku zimnych kawach, odpisaniu na maile o tematyce wszelakiej (od reklamacji po wysypkę u modelki do kampanii, „artysta” ostatni wychodzi z pracowni o 17tej, jedzie do sklepu sprawdzić czy rzeczy wiszą dobrze na wystawie bo tylko „pańskie oko konia tuczy” a potem jeszcze pędzi na kilka spotkań…tych chcianych i tych niechcianych ……i Vogue otwiera w toalecie i naprawdę niewiele to już ma wspólnego z magią…Aha- i trzeba cały czas pamiętać- że rzeczywiście zgodnie z tym co mówi Heidi K.- „dzisiaj jesteś okej ale jutro możesz pójść na dno…” Ale i tak nadal kocham „modę”…

Druga odpowiedź jest zupełnie inna. Dotyczy ona bardziej opinii na temat istnienia fashion bloggerów. Jak dla mnie blogger, który chce być 'in fashion' poza zdjęciem fajnie jak obroni się tekstem 'o czymś'..Niestety mało takich blogów.

O tym napisała MegAnn: "Nie będę się siliła na pseudointelektualne wywody, bo chyba nie o to tu chodzi :) Moda to dla mnie styl, elegancja, dobry gust, niestety coraz rzadziej jest w ten sposób odbierana. Modne jest teraz to, co noszą wszyscy, albo - paradoksalnie - nie nosi nikt. Narzucenie na siebie kilku przypadkowo dobranych ubrań nie jest niestety modą... przynajmniej dla mnie. Zdaję sobie sprawę, ze o gustach się nie dyskutuje, jednak będę obstawała przy swoim skromnym zdaniu. Wypowiadając się na temat fashion bloggerów nie mam na myśli nikogo urazić, jednakże coraz częsciej napotykam blogi dziewczyn, które z modą nie mają nic wspólnego, a jedynie próbują zaistnieć w sieci. Silenie sie na indywidualizm i wmawianie czytelniczkom, ze tak jest modnie też niestety uważam za pomyłkę. Bawmy się modą, ale nie wyrządzajmy przy tym krzywdy ani sobie ani odbiorcom bloga... Niestety, fashion bloggerki nie mają tez co liczyć na miarodajną i szczerą opnię, gdyż anonimowe osoby zrobią wszystko, by zmieszac je z błotem, zalogowane zaś, będą rozpływały się w pochwałach bez względu na to co myślą o stroju. Przykre jest jednak to, że fashion bloggerki często nie mają nic do powiedzenia procz prezentacji 'setu'. Inna sprawa, jeśli wychodzą z założenia, że wystarczy sama fotografia, która będzie doskonałym przekazem dla odbiorcy. Dlatego też jestem obserwatorką blogów dziewczyn, które potrafią coś ciekawego napisac, mają jakąś myśl i potrafią ją zgrabnie, interesująco przekazać. Nie da się jednak ukryć, że fashion bloggerki stanowią obecnie ważny element świata medialno-modowego. Obowiązuje maksyma nie masz bloga - nie istniejesz. Przekonałam sie o tym niedawno, próbując dostać się na staż do jednej z modowych gazet. I choć wykazałam się znajomością modowego światka, nie zostałam przyjęta, gdyż... nie jestem fashion bloggerką."


Gratuluję.
Podszewka
« Newer Post Older Post »

3 comments

  1. Trafne uwagi z obu stron - ciekawe wyróżnienia.

    ReplyDelete
  2. Smutne, ale prawdziwe. Mimo, że to nie mój konkurs, chciałam podziękować wygranym i Adze, która tymi wygranymi ich uczyniła. Całkiem serio. Uważam, że głos Michała powinien otworzyć niektórym oczy, jakimi zasadami rządzi się 'modowy światek', mimo iż, niestety, zasady te są już uniwersalne i można je przypisać wielu branżom... A że blogi w Polsce rozwijają się prężnie, co nie zawsze idzie w parze z jakością, każdy widzi. Dziękuję MegAnn za ubranie w słowa tego, co samo ciśnie się na usta i co powoli staje się podkreślane w Internecie. Z jednej strony, być blogerką "to jest coś", z drugiej strony miernota (sorry, ale to odpowiednie słowo) i ubugość treści/sensu/przekazu niektórych polskich blogów coraz częściej bije po oczach. Jeżeli tak dalej pójdzie, blogerki będą równie ważnym elementem świata modowego, co wyśmiewanym. Każdy powinien choć chwilę zastanowić się, co reprezentuje sobą na blogu. Michał i MegAnn, gratulacje i miłej lektury ::)

    ReplyDelete
  3. Dziękuję za wyróżnienie :) A Michałowi mocno kibicowałam ;) bo miał odwagę powiedzieć prawdę. Mam kolezankę, która jest początkującą projektantką, byłam na jej pokazie dyplomowym, pomagałam troszkę w różnych rzeczach i widziałam jak to wszystko wygląda, ile jest zmęczenia, walki o przeforsowanie swojego pomysłu na stworzenie kolekcji i szukania funduszy na zrobienie pokazu... Jeszcze raz bardzo dziekuję i cieszę sie z wygranej jak dziecko :) Pozdrawiam, MegAnn

    ReplyDelete

Recommended